Jan Grabowski – Finek; Rozdział XX.

Posłuchaj

Subskrybuj!

#TataMariusz na Spotify

Spotify

#TataMariusz na Apple Podcasts

Apple Podcasts

#TataMariusz na Google Podcasts

Google Podcasts

#TataMariusz na YouTube

YouTube

#TataMariusz na Podcast Addict

Podcast Addict

#TataMariusz na Player FM

Player FM

Przeczytaj

Katarzyna poszła do cioci. Powróciła na krótko, by przygotować kolację. I znów wyszła na wieczór.
Po kolacji Finek wsunął się do kuchni. Bo drzwi nie były zamknięte.
Cóż tu się dziwić, że chciał być jak najbliżej kubła?
No i wszystkich rozkoszy, jakich pełno było w kuchni.
Na wszelki wypadek Finek rozejrzał się dokoła. Upewnił się, że nigdzie nie ma Katarzyny.
I że, o dziwo, kubeł stoi w kącie. Pełny! Bo Katarzyna zapomniała go wynieść!
Wobec tego Finek uznał, że nadszedł czas, by spełniło się najpiękniejsze z jego marzeń. Postanowił przetrząsnąć do dna kubeł ze śmieciami!
Do samego dna! Do ostatniej kosteczki!
Już szedł do kąta przy drzwiach, gdzie stał kubeł. Aż tu nagle, jakoś w pół drogi, usłyszał nad sobą jakiś dziwny odgłos! Jakby skrzypienie drzwi!
Rozpłaszczył się na podłodze ze strachu!
„Oj, oj, Katarzyna wchodzi teraz do kuchni przez sufit! Ona wszystko potrafi!” — pomyślał, a serce mu biło jak młotem.
Leżał plackiem na podłodze. Ani drgnął. Był pewien, że Katarzyna lada chwila chwyci go za kark. I znów lanie pewne!
A tu drzwi w suficie skrzypią i skrzypią! A Finka nikt nie chwyta za kark! Nikt nie daje klapsów! Ba, nie słychać nawet ciężkiego chodu Katarzyny! Cisza! Tylko to skrzypienie drzwi w suficie ani na chwilę nie ustaje!
Finek ostrożnie, jednym okiem, spogląda do góry.
Nigdzie nie widać Katarzyny!
Podniósł się. Usiadł. Patrzy — nie ma drzwi w suficie!
A jednak coś skrzypi! Na pewno skrzypi!
Zaczął rozglądać się przytomniej. Dojrzał zawieszone na ścianie coś przedziwnego: przezroczyste pudełko. A w tym pudełku coś, co było żółte. I skrzypiało tak zabawnie!
Tego Finek nie widział jeszcze jak żyje! Aż mu w gardle zaschło ze wzruszenia i ciekawości. Z wywieszonym ozorkiem wpatrywał się w niewidziane zjawisko.
A żółte dziwowisko miota się w pudełku!
I skrzypi!
Widział to kto samo skrzypienie? Bez drzwi?
Cóż to za skrzypienie? — spytacie. Był to kanarek! Taki sobie zwykły kanarek!
Katarzyna dostała go od ciotki. Tej, co właśnie przyjechała do Warszawy.

— Muszę cię mieć! Muszę cię poznać! Muszę się dowiedzieć, kim ty jesteś! — szczeknął Finek i podskoczył w górę.

No i kłapnął zębami o dobry łokieć od klatki z kanarkiem. Ciężko brzdęknął o ziemię.
Skoczył jeszcze raz. To samo!
Zebrał się w sobie. Natężył, jak mógł! Odbił od ziemi! Ale ani myśleć o doskoczeniu do klatki!
„Wejdźmy na pakę z węglami. Stamtąd na tę niską szafkę! O, wtedy dostaniemy się do skrzypiącego pudełka jak po maśle!” — pomyślał Finek.
Wdrapał się więc na szafę.
Stanął oko w oko z ćwierkającym pudełkiem. Wysunął jak najdalej nosek. I wąchał.

— Phi! — skrzywił się zawiedziony. Wielkiej zabawy po tym sobie nie obiecuję! Ale spróbować można! Trzeba tylko najpierw rozbić pudło! Później już będzie łatwo dostać się do tej skrzeczącej waty!

Odbił się od szafki! Skoczył na klatkę.
Klatka przekrzywiła się na gwoździu. Ale nie spadła. Natomiast Finek rymnął po drugiej stronie szafki na podłogę, aż jęknęło.

— To nie jest zabawa dla przyzwoitego psa! — stęknął dobrze potłuczony. — Dość tych niemądrych skoków! Szkoda czasu! Kubeł na nas czeka! — powiedział sobie i ruszył wprost do kubła.

Utwór udostępniony na Licencji Wolnej Sztuki.

(szczegóły licencji >> klik <<)

Jan Grabowski

(ur. 16 marca 1882 w Rawie Mazowieckiej, zm. 19 lipca 1950 w Warszawie) – pedagog, pisarz, znawca sztuki, autor podręczników geometrii, monografii zabytków, przewodników po Warmii i Mazurach, twórca wielu książek dla dzieci i młodzieży, z których największą popularność zyskały opowiadania o zwierzętach.

Czytaj więcej >>wiki<<