Paweł Gołuch – Na sanki

Posłuchaj 🎧

Przeczytaj 📖

Dzisiaj śniegu nasypało.
Gdy wyjrzałem zza firanki
Wszędzie wkoło było biało.
Świetnie! Można iść na sanki!

Tata swoje sanki stare
Zdjął ze strychu nad garażem
Mówiąc, że stworzymy parę
I będziemy zjeżdżać razem.

Mama z miną wojowniczą
Wzięła jabłko do zjeżdżania,
A mój brat rzekł tajemniczo,
Że nie szkoda mu ubrania.

Górka była duża, zatem,
Bojąc się o zdrowie nasze,
Mama poprosiła tatę
Aby przetestował trasę.

Tata w dół bez niepokoju
Zjechał, chociaż tuż po starcie,
Gdy podskoczył na wyboju
W sankach pękło mu oparcie.

Mamie dobrze szło przez chwilę,
Później za to była heca –
Nogi jej zostały w tyle
I zjechała w dół na plecach.

Kiedy tata piął się w górę,
Posapując aż z wysiłku,
Brat mój, w spodniach robiąc dziurę,
Zjechał na dół na swym tyłku.

Później z tatą raz za razem,
Już na sankach bez oparcia,
Zjeżdżaliśmy pełnym gazem
Wrzeszcząc aż do gardeł zdarcia.

A gdy księżyc po kryjomu
Zaczął wschodzić ponad światem
Uznaliśmy, że do domu
Pora wracać na herbatę.

I choć śniegiem oblepieni
Z każdej strony jak bałwanki,
Chociaż mokrzy i zmęczeni,
Znowu chcemy iść na sanki!

Pobierz PDF z treścią

Zajrzyj na stronę Pawła  👉  pawelrymuje.pl

Jego kanał też odwiedź   👉   YouTube

Paweł Gołuch na #TataMariusz

Paweł Gołuch

Na co dzień mąż oraz ojciec dwóch chłopaków. To dla nich zaczął pisać i teraz nie bardzo umie przestać. Z wykształcenia jest programistą. Być może dlatego swoje wiersze traktuje jak kod programu – każde słowo ma ogromne znaczenie.

Nie lubi określenia „poeta”. Woli, żeby nazywać go „wierszokletą”.

Obecnie prowadzi mały warsztat tapicerski. Uwielbia włóczyć się po górach, grać w siatkówkę i rzępolić na gitarze.

Strona autora: >> klik <<

Posłuchaj

Wszelkie kopiowanie i rozpowszechnianie utworów w jakiejkolwiek formie bez zgody autora będzie rodziło skutki prawne na podstawie ustawy z dn. 4 lutego 1994 r. o Prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Dowiedz się więcej 👉 klik.