Joanna Kmieć – Magiczne kino (Wydawnictwo Akapit Press) – fragmenty (rozdziały 3 i 4)

Posłuchaj 🎧

Przeczytaj 📖

ROZDZIAŁ 3.

Po piętnastu kilometrach skończyła się miejska dżungla i asfalt zastąpiła droga brukowana kocimi łbami, która wymusiła na wujku Romanie wolniejszą jazdę. W oddali majaczyły porozrzucane tu i ówdzie małe domki, oblane wibrującym od gorąca lipcowym powietrzem Zapach miejskich spalin został niepostrzeżenie przykryty przyjemnym zapachem rozgrzanej ziemi. Po porannym chłodzie i przelotnym deszczu zostały jedynie pamiątki w postaci migoczących w słońcu kałuż oraz płaszcza cioci, który teraz niepotrzebnie ogrzewał spoconą, śpiącą Misię.
– Obudź się, kochanie – powiedział wujek, gdy dotarliśmy do celu. – Wysiadamy.
Wyskoczyliśmy z Tośką z nagrzanego auta. Rozejrzeliśmy się wokoło. Staliśmy przed wysokim zielonym żywopłotem, zza którego nieśmiało wyglądała kamienna fontanna, niestety, jak się okazało, nieczynna. Gdy podeszliśmy nieco bliżej naszym oczom ukazał się smutny i odrapany budynek kina. Na jego szczycie wisiał przekrzywiony szyld z napisem KINO STOKROTKA.
– Witajcie! – krzyknęła postać na schodkach, ubrana w przybrudzone ogrodniczki.
– Mama! – zawołałem i pobiegłem się przywitać.
– Jak wam się podoba, kochani? – spytała, mrużąc oczy i marszcząc nos udekorowany małymi plamkami zielonej farby.
– No nie wiem… – cmoknęła Tośka i omiotła wzrokiem zniszczoną fasadę budynku. – Wygląda trochę jakby czas się tutaj zatrzymał. I to daaawno temu. Poza tym podwórko jest strasznie ciasne, więc ewentualny parking pod firmą również odpada. No i widzę, że odnowienie budynku będzie wymagać bardzo ciężkiej pracy…
– Przecież my też możemy pomóc! – wyrwało mi się, kiedy zobaczyłem jak Tośka gasi entuzjazm mamy..
– Ach, możecie, możecie! – zapaliła się ciocia Misia. – Ale nie w ciężkim remoncie, tym zajmie się ekipa budowlana z naszym niezastąpionym panem Jerzym na czele. Wy, moi kochani, możecie pomóc nam pozbyć się drobnych klamotów zalegających na podwórku i w budynku.
– Już wiem! Zorganizujemy z Tosią wyprzedaż garażową! Co nie, Tośka? – krzyknąłem. Spojrzałem na siostrę. Stała i patrzyła na swoje paznokcie pociągnięte bladoniebieskim lakierem.
– Niech będzie – fuknęła. – Wolę to, niż babranie się w farbie.
– W takim razie nie traćmy czasu! – powiedziałem. – Pora się rozejrzeć!

ROZDZIAŁ 4.

Stary budynek kina był szarą, odrapaną bryłą, na szczycie której znajdowało się mnóstwo kamiennych figur. Dach zdobiła rzeźba nieokreślonego stworzenia ze skrzydłami i zwierzęcymi łapami. Po jej bokach pyszniły się dostojne, kamienne lwy, a przy balustradzie zwieńczającej schody siedziały kamienne zające. Nieczynną fontannę zdobił ogromny jaszczur z otwartym pyskiem. Wszystko to nadawało budynkowi nieco tajemniczego charakteru, rodem ze starej, francuskiej dzielnicy, choć sprawiało wrażenie przypadkowej mieszanki stylów architektonicznych. Obok fontanny stało kamienne poidełko z figurami gołębi, z których jeden leżał ułamany na ziemi.
– Mam pierwszy fant na wyprzedaż! – oznajmiła triumfalnie Tośka, podnosząc kamiennego gołębia.
Obchodząc budynek dookoła, znaleźliśmy kolejne: składane krzesełka w całkiem niezłym stanie, druciane kosze o fantazyjnych kształtach, niewielkie, wytłaczane we wzory doniczki i starą naftową lampę.
Przy okazji znalazłem też kilka świetnych kamyków do mojej kolekcji, które wsadziłem do kieszeni spodni. Kiedy pochylałem się, żeby zebrać kolejne fajne okazy, zza moich pleców odezwał się stanowczy, skrzekliwy głos.
– A wy tu czego?! – zachrypiał.
W jednej chwili wszystkie włoski na karku stanęły mi dęba. Odwróciłem się powoli. Za ogrodzeniem, które graniczyło z ciasnym podwórkiem kina, stała przygarbiona postać starszego człowieka z kwaśną miną.
– Dzień dobry – przywitałem się. – Mam na imię Oliwier. A to moja cioteczna siostra Tosia. – wskazałem ręką siostrę, która stała pochylona nad naszymi znaleziskami jakieś dziesięć metrów dalej. – Nasi rodzice będą remontować ten budynek pod siedzibę swojej firmy – wyjaśniłem, uśmiechając się do staruszka. Nie odwzajemnił uśmiechu. – Myślę, że po wakacjach dużo się tu zmieni… – kontynuowałem.
– Nic się tutaj nie zmieni! – syknął staruszek. – Wielu próbowało, ale budynek jest nawiedzony. Dobrze radzę tobie i twojej rodzince, zmywajcie się stąd czym prędzej! Nie chce-my tu kłopotów! – wyszeptał i zniknął w gąszczu zarośniętego ogrodu.
Zerknąłem przez furtkę, ale niewiele zobaczyłem. Cały ogród starszego pana był po brzegi wypełniony bujną zielenią, niemal wciśniętą w metalowe ogrodzenie.
– Co tak stoisz? – krzyknęła Tośka tuż nad moim uchem.
Nie zauważyłem jak podeszła, więc o mało nie dostałem zawału po raz drugi. Opowiedziałem jej z przejęciem o nieprzyjemnym sąsiedzie i naszej „pogawędce”.
Tośka wzruszyła ramionami – Ee, dzieciaku, nie liczyłabym na atrakcje w postaci nawiedzonego domu w TAKIM miejscu jak to. Przecież tu się nic nie dzieje! W okolicy jest tylko kilka sklepów na krzyż i praktycznie żadnych rozrywek. Aż się dziwię, że w ogóle wybudowano kino w takiej dziurze! Kto zapełniłby tę kinową salę? No chyba że widzami miały być … – Tośka zawiesiła głos – ….ujadające zza płotów psy… – zakończyła i spojrzała w stronę naszego żywopłotu, skąd dochodziło głośne szczekanie.
Podeszliśmy do parkanu, ale psa ani jego właściciela już nie było. Ktoś jednak musiał tu być, bo na trawniku, tuż za żywopłotem, leżał kamyk owinięty papierem. Gdy go podnieśliśmy, Tośka rozwinęła kartkę i odczytała jej treść:
„Uważajcie – w kinie straszy”.
Pomimo skwaru, jaki panował w ten lipcowy poranek, po plecach przebiegł nam zimny dreszcz.
– No i co teraz, siostrzyczko? – spytałem.
– Jak to co? – prychnęła Tośka. – Zaczynamy śledztwo, braciszku! Musimy zebrać trochę informacji o tym miejscu. Może jednak nie będzie tu tak nudno – uśmiechnęła się.
– Jeszcze tylko fotka dla moich kumpelek…
– Siostra wyjęła z kieszeni telefon i pstryknęła zdjęcie, by po chwili rozesłać je do koleżanek z podpisem „Wakacje w nawiedzonym kinie”.
Gdy wchodziliśmy po schodkach budynku, miała już kilkanaście odpowiedzi od przyjaciółek, które, powiedzmy sobie prawdę, pewnie nie miałyby odwagi zasiąść na widowni nawiedzonego kina, którego progi przekraczaliśmy teraz we dwoje.

Pobierz PDF z treścią
Joanna Kmieć na #TataMariusz

Joanna Kmieć

Zaprawiona w boju nauczycielka przedszkola, którą pełne wyobraźni dzieciaki zainspirowały do napisania i zilustrowania swojej debiutanckiej książki pt. „Papuk, czyli opowieść o potwornym apetycie na książki”.

Z wykształcenia pedagog (ukończyła Pedagogikę Wieku Dziecięcego na Uniwersytecie Łódzkim), z zamiłowania ilustrator, z usposobienia niepoprawna optymistka. Prywatnie mama Jaśka – pierwszego recenzenta jej twórczości.

Posłuchaj

Joanna Kmieć – Magiczne kino

ISBN: 9788365345769
Liczba stron: 120
Oprawa: miękka
Opis: Na pewno wiecie, że każdy stary budynek ma swoje tajemnice, a prawdziwi detektywi nie odpoczywają nawet podczas wakacji!
Oliwier i Tosia spędzają letnie miesiące w opuszczonym kinie Stokrotka. To z pozoru spokojne miejsce zafunduje im szaloną przygodę w czarno-białym filmie, zagadki do rozwiązania, nowych nietypowych przyjaciół, a nawet nocny lot w przestworzach. Zapnijcie pasy!
Zapraszamy do magicznego kina!

Przejdź na stronę Wydawnictwa >> klik <<

Joanna Kmieć - Magiczne Kino (okładka) na #TataMariusz
Wydawnictwo Akapit Press na #TataMariusz

O Wydawnictwie Akapit Press słów kilka…

Akapit Press jest jedynym wydawcą kultowej Jeżycjady® Małgorzaty Musierowicz. Z radością publikujemy popularne powieści Agnieszki Tyszki, Emilii Kiereś, Joanny Kmieć, Marty Fox, Ewy Karwan-Jastrzębskiej, Idy Pierelotkin, czy Sergiusza Pinkwarta. Zawsze otwarci na nowe propozycje, oczekujemy debiutantów, ich nowych pomysłów, tematów, a może nawet i form fabularnych.

Pod marką Akapit Press ukazało się tysiące tytułów, w tym wiele nieustannie wznawianych bestsellerów. Nasze książki wysoko oceniają krytycy literatury dziecięcej i młodzieżowej, przyznając im najważniejsze nagrody. Jesteśmy z tego powodu dumni, ale – nie tracąc nawet jednego dnia – już myślimy o przyszłości. Bądźcie z nami!

Strona Wydawnictwa Akapit Press >> klik <<

Posłuchaj

Wszelkie kopiowanie i rozpowszechnianie utworów w jakiejkolwiek formie bez zgody autora będzie rodziło skutki prawne na podstawie ustawy z dn. 4 lutego 1994 r. o Prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Dowiedz się więcej 👉 klik.