Eliza Sarnacka-Mahoney – Strachulek

Posłuchaj

Subskrybuj!

#TataMariusz na Spotify

Spotify

#TataMariusz na Apple Podcasts

Apple Podcasts

#TataMariusz na Google Podcasts

Google Podcasts

#TataMariusz na YouTube

YouTube

#TataMariusz na Podcast Addict

Podcast Addict

#TataMariusz na Player FM

Player FM

Przeczytaj

Pod łóżkiem, w Najciemniejszym Kącie Domu, gdzie nikt nigdy nie zaglądał mieszkał Strachulek.

–Strachulek? – krzywi się Ania. – Jak mieszkał w najciemniejszym kącie to chyba … Ciemnulek? Albo Ciemny Julek? – Ania chichocze, brzmienie tego imienia bardzo  ją rozśmieszyło.

— Nie, właśnie, że Strachulek. Gdybyś grzecznie słuchała, już byś wiedziała dlaczego. Nie przerywaj.

— Ojej, ale ty jesteś. No już dobrze – posusznie milknie i wkłada ręce pod głowę.

Jak wszystkie Strachulki miał bardzo malutkie ciałko, małe ręce i nóżki i tylko oczy miał ogromne, gdyż jego oczy były odbiciem duszy. A w środku nasz biedny Strachulek nieustannie trząsł się ze strachu.

Strachulek bał się wszystkiego, najbardziej zaś tego, co sobie wyobrażał.

Gdy słyszał szum wody w łazience myślał, że to zieje ogniem potężny smok. Odgłos odkurzacza brał za skowyt głodnego wilkołaka.

Gdy w zamku zgrzytał klucz w uszach Strachulka zgrzytały zębiska dinozaura.      Najgorszy był jednak potwór, który sypiał na łóżku nad Strachulkowym mieszkaniem. Sądząc po rozmiarze stopy – te Strachulek oglądał ze swojej kryjówki co dzień – był to najmniejszy potwór w rodzinie, ale Strachulek właśnie jego obawiał się najbardziej. Ten najmniejszy potwór robił najwięcej hałasu. Najgłośniej krzyczał, najgłośniej się śmiał i bardzo często narzekał. Na to na przykład, że pod łóżkiem, czyli dokładnie tam, gdzie mieszkał Strachulek żyją duchy! Duchy w tak bliskim sąsiedztwie Strachulka! Strachulek co prawda jeszcze żadnego ducha na własne oczy nie zobaczył, ale skoro sam potwór tak twierdził, należało się jeszcze bardziej mieć na baczności!

Tego wieczoru Mały Potwór płakał. Duży Potwór już dawno opowiedział mu bajkę i wyszedł z pokoju, a pochlipywanie dochodzące z góry łóżka nie ustawało. Strachulek jak zwykle trząsł się ze strachu, ale jednocześnie czuł, że było żal Małego Potwora. Złe potwory nie płaczą. Ten, kto płacze musi odczuwać w sercu smutek. Jeżeli zaś zdolny jest do odczuwania smutku nie może być zły.

Strachulek podjął najbardziej nieoczekiwaną decyzję w całym swoim strachulkowym życiu. Wyturlał się spod łóżka i, choć serce podeszło mu ze strachu do gardła, stanął naprzeciwko Małego Potwora.

— Aaaaa! – krzyknął Mały Potwór i zanurkował pod kołdrę.

Strachulek przeciwnie. Jęknął cichutko i własnym oczom nie wierzył. Potwór był mile wyglądającą małą dziewczynką. W pobliżu nie było też widać żadnych smoków, wilkołaków ani dinozaurów.

— Ty wcale nie jesteś potworem! – zawołał naprawdę już uradowany Strachulek.

Mały-Potwór-Który-Właściwie-Był-Małą-Dziewczynką wychylił się spod kołdry i przyjrzał Strachulkowi.

— A ty nie jesteś duchem.

I oboje, w tym samym momencie, przyjaźnie się do siebie uśmiechnęli.  Strachulek zapewnił Małego-Potwora-Który-Właściwie-Był-Małą-Dziewczynką że w Najciemniejszym Kącie Domu nigdy nie widział nikogo oprócz siebie samego. Mały-Potwór-Który-Właściwie-Był-Małą-Dziewczynką zapewnił Strachulka, że prócz dwójki ludzi, którzy byli jego rodzicami nigdy nie widziała w domu żadnego smoka, wilkołaka, ani innego stwora.

Strachulek nie wrócił do Najciemniejszego Kąta w Domu, ale wdrapał się na łóżko i położył główkę na poduszce obok Małego-Potwora-Który-Właściwie-Był-Małą-Dziewczynką. Dziewczynka przytuliła go do policzka. Żadne z nich nie mogło powiedzieć, że zupełnie przestało się bać, ale było im razem dużo raźniej i weselej.

— Mamo – Ania siada na łóżku i patrzy mi poważnie w oczy. – Czy pod moim łóżkiem też mieszka taki Strachulek? Jak u tej dziewczynki z bajki?

— Na pewno nie ten sam, ale może jakiś inny? I nie pod łóżkiem, a pewnie w szafie. Te hałasy i szurania, o których mi wciąż opowiadasz…

— No właśnie! – wpada mi w słowo Ania. – Ale fajnie, że to nie żaden potwór, a tylko taki biednym stworzeń, który boi się mnie!

— Mówi się „stworzenie” – próbuję ją poprawić, ale Ania nie słucha.

— Jutro narysuję dla niego obrazek. I upieczemy dla niego razem ciasteczka. I nalejemy mu mleka w kubeczek dla lalek, dobrze? I zostawimy to wszystko w szafie. A potem…

— Wspaniale. Świetny plan – tym razem ja wpadam jej w słowo. – Ale skoro czeka nas taki pracowity dzień, to powinniśmy porządnie odpocząć. Pora spać.

— Och, nie mogę się doczekać – mamrocze zadowolona Ania. — Co to będzie za dzień…

Eliza Sarnacka-Mahoney na #TataMariusz

Eliza Sarnacka-Mahoney

Urodziła się i wychowała w Zambrowie. Obecnie mieszka w Kolorado w USA. Ukończyła studia anglistyczne na UW, była stypendystką University of Durham w północnej Anglii.

Pracowała jak nauczycielka, redaktorka, korektorka i tłumaczka. Dziś jest przede wszystkim dziennikarką i pisarką, a także propagatorką dwujęzycznego wychowania.

Największą miłością i inspiracją Jej życia są córki Natalia i Wiktoria oraz ich genialny tata. Dzięki nim wie że to, co niemożliwe jest jak najbardziej możliwe, trzeba tylko szczerze chcieć.

Strona autorki: >>klik<<

Wszelkie kopiowanie i rozpowszechnianie utworów w jakiejkolwiek formie bez zgody autora będzie rodziło skutki prawne na podstawie ustawy z dn. 4 lutego 1994 r. o Prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Dowiedz się więcej ? klik.